Zobacz Zdjęcia
Diana-2 szybowiec, którego chyba nikomu w naszym środowisku nie trzeba
przedstawiać. Będąc rozwinięciem niedocenionego przed kilkunastu laty
SZD-56 Diana, w ciągu dwóch minionych sezonów dowiódł swej światowej
supremacji w klasie 15-sto metrowej. Dzięki uprzejmości konstruktora
Bogumiła Beresia w dniach 12-13 września br. grupa pilotów z
Szybowcowej Kadry Narodowej Juniorów wraz z trenerem miała możliwość
odbycia lotów zapoznawczych na tym niezwykłym szybowcu. Już na pierwszy
rzut oka widać, ze mamy do czynienia z nieprzeciętną konstrukcją,
świadczą o tym dumnie wymalowane na stateczniku pionowym dotychczasowe
trofea zdobyte na Dianie 2. Od dwóch lat kiedy tylko pojawił się na
Bielskim niebie zdobył w swojej klasie wszystko co było możliwe: tytuł
Mistrza Świata Janusza Centki, oraz I Grand Prix Sebastiana Kawy
otwierają listę, która miejmy nadzieję w kolejnych latach będzie
poszerzana.
Pierwszego dnia zapoznaliśmy się z płatowcem. Konstruktor wraz z panem
Stanisławem Ogrodzkim przybliżyli nam szybowiec począwszy od założeń
konstrukcyjnych, aż do obecnej linii produkcyjnej, wraz z
zaawansowanymi technologiami niepozornie ukrytymi w pomieszczeniach
Aeroklubu Bielsko-Bialskiego (gdzie obecnie znajduje się produkcja
szybowca). Ze względu na pogodę tego dnia udało się wykonać jedynie
krótkie loty, które pozwoliły nam pozbyć się obaw jakie pojawiły się po
opowieściach krążących wokół tego szybowca. Wszyscy uczestnicy
jednomyślnie podkreślali własności pilotażowe, bardzo dobrą sterowność,
oraz poręczność niespotykanych w innych szybowcach rozwiązań jak na
przykład drążek sterowy umieszczony na burcie.
Kolejnego dnia pogoda pozwoliła mi pełniej wypróbować szybowiec. Start
odbył się z lekko bocznym wiatrem, chwila wzmożonej uwagi do momentu
podniesienia ogona i już po kilku metrach szybowiec ma pełną sterowność
na lotkach. Po krótkim rozbiegu odrywamy się w zespole i przechodzimy
na wznoszenie, szybowiec cierpliwe znosi niezbyt pewnie holującego
pilota zdobywającego dopiero uprawnienie. Wyczepienie nad górami, a po
nabraniu wysokości zaczynam testować różne ustawienia klap oraz
właściwości szybowca zarówno w krążeniu jak i na niskich prędkościach.
I tu kolejne miłe zaskoczenie szybowiec przeciąga się bardzo spokojnie
ostrzegając o tym, a na dużych klapach nie chce się przeciągać w ogóle,
znacznie odbiegając od tego co prezentują inne szybowce wyczynowe na
jakich miałem możliwość do tej pory latać. Rozglądam się dookoła,
pomimo znakomitej widoczności z kabiny nie znajduję niestety w pobliżu
żadnego innego szybowca, z którym mógłbym się porównać. Za to
spoglądając na skrzydło widzę jego smukły obrys na tle beskidzkich
zboczy zakończony wingletem z wychylającą się klapolotką na pełnej
długości, widok niebywały i niespotykany w żadnej innej konstrukcji. W
czasie krążenia chwilę zajmuje dobranie najodpowiedniejszego dla mnie
ustawienia klap ze sporego wachlarza możliwości (ustawienia od -2 do
+28). Szybowiec okazuje się naprawdę „czuły” na klapy. Natychmiast po
przestawieniu dźwigni można odczuć efekt zmiany profilu, a szybowiec
praktycznie bez ingerencji steru wysokości przyspiesza i błyskawicznie
z krążenia przechodzimy na przeskok. Zminimalizowane opory będące
jednym z głównych założeń konstrukcyjnych dają o sobie znać, szybowiec
nie traci nadmiernie wysokości w czasie rozpędzania. Pierwszy długi
przeskok przez Dolinę Żywiecką i spotykam paralotniarza, musiał się
mocno zdziwić kiedy wyprzedziłem go w krążeniu, pomimo małej prędkości
postępowej i możliwości niemal „podwieszenia” paralotni w centrum
komina nie był w stanie nadążyć za błyskawicznie wznoszącą się Dianą 2
, która na klapach +14 może krążyć przy prędkości zaledwie 65km/h.
Kolejne godziny spędzone w szybowcu potwierdzają mój zachwyt i uznanie
dla konstrukcji, niestety wszystko co dobre musi się kiedyś skoczyć,
pora lądować. Podwozie blokuje się samoczynnie po wypuszczeniu, nie ma
mowy o pomyłce, czas na klapy i bardzo skuteczne hamulce bez nich
pewnie przeleciał bym daleko, daleko za lotnisko przy tej doskonałości
szybowca. Choć lot ponownie odbył się bez balastu wodnego mogłem poczuć
osiągi szybowca, który łapczywie „pożerał” kolejne przeleciane
kilometry. Po lądowaniu miałem możliwość wymienić spostrzeżenia z
Jerzym Ziębą dealerem szybowca na Amerykę oraz właściciela pierwszego
seryjnego egzemplarza o znakach ZJ. Niewątpliwie nie da się przejść
obojętnie obok tego szybowca a zachwyt jest taki sam zarówno u mnie –
pilota zdobywającego dopiero doświadczenie, jak i będącego właścicielem
drugiej już Diany pana Zięby mającego już setki godzin wylatane na tym
szybowcu. Z niecierpliwością czekamy na testy Dick’a Johnson’a, który
ma je przeprowadzić jeszcze w tym roku.
Diana 2 okazała się szybowcem bardzo przyjaznym dla pilota, stworzonym
do wygrywania. Miejmy nadzieje że konstrukcja ta zapoczatkuje rodzine
kolejnych szybowców odnoszących równie wielkie sukcesy w innych
klasach.
W imieniu Szybowcowej Kadry Narodowej Juniorów chciałem serdecznie
podziękować panu Bogumiłowi Beresiowi za udostępnienie szybowca oraz
poświęcenie nam swojego czasu.
Tomek Tokarz